Na torcie pojawiła się magiczna 40. Ogarnia Cię przerażenie, ale z drugiej strony, jeszcze nie jest tak tragicznie. Gdybyś popracowała nad sobą. Poszła do fryzjera. Lekko się podmalowała. Nie byłoby tak źle. A no i jeszcze wypadałoby trochę schudnąć. Tylko teraz problem jest poważniejszy. Pytanie, które sobie zadajesz nie brzmi jak schudnąć. Pytanie, które spędza ci sen z powiek brzmi „ jak schudnąć po 40”? A to już jest konkretne wyzwanie.
Wszystkie wiemy, że po 40 nasz metabolizm pogarsza się. Nie trawimy już tak szybko, a co za tym idzie potrzebujemy mniejszej ilości kalorii by zaspokoić dzienne zapotrzebowanie kaloryczne. Łatwo powiedzieć. Trudniej zrobić.
Idąc do fitness klubu przeważnie widzimy młodych ludzi. Rzadko kiedy uda nam się zobaczyć kobiety w średnim wieku. Dlaczego tak jest? Bronimy się, że zajmuje nas praca, dom czy dzieci. Może warto było by to zmienić?
Jestem jedną z tych kobiet, które nigdy nie miały czasu, ochoty i nie oszukujmy się, również samozaparcia, by zacząć uprawiać sport. W końcu nadszedł ten moment, kiedy doszłam do wniosku, że już dłużej leniuchując się nie wywinę. Tak, tak nie oszukujmy się. Dzieci, praca, dom i wiele, wiele innych czynników, którymi się zasłaniamy, to tylko wymówki. Mąż i dzieci nie umrą śmiercią głodową jeśli wyjdziesz wieczorem na fitness. Mieszkanie nie zginie w odmętach brudu jeżeli pójdziesz pobiegać. Najszczęśliwszy za to będzie pies, gdy weźmiesz go na długi spacer do parku, a nie na szybkie siku na trawnik.
Oczywiście bardzo uprościłam teraz sprawę, ale chcę wam coś pokazać. Dieta cud, którą będziesz katowała się tygodniami doprowadzi tylko do tego, że któregoś dnie pękniesz i rzucisz się na jedzenie jak dzikus. Bieganie 3 razy w tygodniu na fitness, 2 razy na basen i jeszcze jogging też ci nie pomogą. Dostaniesz zakwasów i szybko się zniechęcisz, albo spalisz mięśnie i nadal nic nie uzyskasz.
Mam myśl. Jako doświadczone życiem, inteligentne kobiety, podejdźmy do nurtującego nas pytania „jak schudnąć po 40” w racjonalny sposób.
Po pierwsze, wszystkie rewolucje upadają. Szybciej czy wolniej, ale upadają. Naszą zmianę przeprowadźmy jak ewolucję. Co to znaczy? Nie wprowadzaj wszystkich zmian naraz. Daj sobie czas. Chcesz ćwiczyć? Świetnie. Nie ma lepszej metody na odchudzanie niż ruch, ale zrób to z głową. Katowanie się nic nie da. Najważniejsze znajdź taką formę ruchu, która sprawi ci przyjemność. Jesteś kobietą żywiołową, masz masę energii? Idź na fitness, crossfit ( no, może nie tak od razu), krav magę, albo zacznij od ćwiczeń kardio.
Jesteś kobietą spokojniejszą, nie lubisz dynamicznych sportów? Wybierz basen czy jogę ( nie daj sobie wmówić, że na jodze nic nie robisz tylko leżakujesz, nie jednego twardziela widziałam, który nie źle zbladł robiąc 4 raz powitanie słońca).
Kolejna sprawa. Prawidłowa dieta. No niestety, ale już za tobą ten czas, kiedy mogłaś bezkarnie się obżerać pączkami i jakoś ci się zawsze upiekło. Wyskoczyłaś na dyskotekę, trochę poszalałaś i po drodze kalorie gdzieś się pogubiły. Te czasy minęły i nie wrócą. Zapomnij. Teraz każdą nadprogramową kalorię zobaczysz na brzuchu, albo na udach.
Po 40 metabolizm zwalnia. Nie potrzebujesz już takiej ilości kalorii jak przyjmowałaś wcześniej. Teraz musisz pilnować tego co jesz i ile jesz. Wszyscy znamy podstawowe zasady wpajane nam przez dietetyków. Nie ma kobiety, która by się z nimi nie spotkała. Najważniejszą zasadą nadal jest logiczne podejście do posiłków. Staraj się jeść o tych samych porach. Wiem, że nie jest to proste przy trybie życia większości z nas, ale może warto spróbować. Zawsze możesz mieć w torebce banana ( fantastyczne źródło potasu, które szybko zaspokoi głód) czy jabłko. I szybka przekąska w ciągu dnia gotowa.
Kilka lat temu moda na koktajle opanowała świat. Czy to nie jest świetny pomysł na przekąskę. Wrzucają co niego kilka płatków uzyskasz konkretny posiłek ( na dokładkę o niskim indeksie glikemicznym). Zaspokoisz głód na kilka godzin, a dostarczysz organizmowi niedużo kalorii.
Odpowiedź na pytanie jak schudnąć po 40 w gruncie rzeczy jest stosunkowa prosta. Wszyscy spotkaliśmy się z tymi zasadami. Nie są one szczególnie wymyślne. Prawda jest jednak taka, że ich wprowadzenie w życie jest niezmiernie trudne, ale nie niemożliwe. Naszym największym wrogiem jest przyzwyczajenie. Nawyki, które kierują naszym życiem. Jeżeli uda nam się zmienić swoje przyzwyczajenia, uda się zejść do wymarzonej wagi. Nie ma rzeczy niemożliwych. I tak jak mówi przysłowie: „ ci którzy chcą szukają sposobu, ci którzy nie chcą szukają wymówki”.
Teraz wszystko zależy od ciebie. Jesteś jedną z tych które szukają sposobu czy wymówki?

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here